Rekolekcje Wielkopostne w Klenicy 17.03.2020 – ks. Wojciech Kania -Wrocław

Rekolekcje Wielkopostne w Klenicy 17.03.2020 – ks. Wojciech Kania -Wrocław

REKOLEKCJE WTOREK 17.03.2020 RACHUNEK SUMIENIA III NAUKA

 

„Ile mam grzechów, któż to wie, a do liczenia nie mam głowy. Wszystkie i tak wybaczasz mi, nie jesteś przecież drobiazgowy, lecz czemu mnie do Raju Bram prowadzisz drogą taką krętą i czemu wciąż doświadczasz tak, jak gdybyś chciał uczynić świętą…” (Edyta Geppert, Zamiast pacierza) „Gdzie wzmógł się grzech tam jeszcze obficie rozwala się łaska..  pisze św. Paweł Apostoł… Kościoły protestanckie wyznają prawdę: SOLA SCRIPTURA, a zatem tylko Pismo Święte jest ważne w wyznaniu wiary… i w jej praktykowaniu. Tymczasem te same Kościoły kilka miesięcy temu uznały, że pojęcie grzechu należy usunąć z całego życia wiary.

Bo to obraża uczucia religijne, wprowadza zamęt w sumieniu, burzy harmonię ducha…

W pewnej mierze ten protestancki sposób myślenia funkcjonuje w naszej katolickiej przestrzeni… Patrząc przez pryzmat wielkomiejskiej parafii w której pracuję 9 ty rok wiem, że najwięcej spowiedzi jest w Wielki Piątek i w sobotę podczas święcenia jajek. W tych dniach spowiadamy intensywnie aż do nocy… Co ciekawe, dodatkowo w  Wielkim Tygodniu obowiązuje nas kapłanów diecezji wrocławskiej Noc Konfesjonałów… I Kochani ja bardzo się cieszę z tej posługi, tej bezpośredniej konfrontacji z drugim człowiekiem… Dobrze w tym miejscu przypomnieć 5 warunków dobrej  spowiedzi, a pierwszym jest: Rachunek Sumienia… U protestantów nie ma spowiedzi usznej a zatem wyobraźmy sobie samych siebie… Podchodzimy do ołtarza i mówimy: Boże zrobiłem to i tamto, czasem było fajnie więc nie żałuję a czasem źle się zachowałem, za co przepraszam… I koniec…Nie ma głosu zwrotnego np. popraw się… Podejmij pokutę…i tu ważna uwaga odnośnie pokuty, czyli zadość uczynienie…Cóż to za pokuta gdy spowiednik Ci mówi: odmówić Ojcze nasz lub dziesiątkę różańca… To tak jakby powiedzieć: w ramach pokuty pocałuj męża lub żonę… Całujmy bo kochamy a nie dlatego…, że ktoś nam każe… Ścianę pokut widziałem będąc dzieckiem na szkolnej wycieczce. W okolicach Gdańska była ceglana ściana… Za popełnione grzechy trzeba było kciukiem wydrążyć otwór w cegle…. To nic,  że ścierały się linie papilarne… i że pokuta nieraz trwała grube miesiące, jeśli nie lata… Dopiero po jej zakończeniu kapłan odpuszczał grzechy i błogosławił… „Koran poucza nas, że grzech i czynienie zła, są przyczyną naszego cierpienia… Koran powiada, że wszystko we wszechświecie jest ze sobą wzajemnie powiązane i że nawet przeciwieństwa są pod pewnym względem jednością….  (Shantaram, str. 257 )Kochani jeśli uznajemy za najważniejsze dla nas przykazanie Miłości Boga i człowieka… Należy w tym miejscu postawić ważne pytanie, a mianowicie: czy naprawdę kochasz siebie samego?  Bo jeśli tak, to nie masz problemów z miłością innych ludzi, Twoich bliźnich, ale też z miłością wobec świata przyrody, miłością wobec zwierząt i środowiska, w którym żyją…      A bliźniego swego… jak siebie samego, od dzieciństwa znamy przykazanie Miłości… Tymczasem praktyka życia pokazuje… że najwięcej grzechów popełniamy nie względem Pana Boga ale drugiego człowieka…„ Człowiek musi szanować siebie, żeby szanować innych” (Shantaram, str. 441)

Święty Paweł określa to jako: pożądliwość oczu i pycha tego życia… Natomiast współczesna teologia umieszcza to w konsekwencjach grzechu pierwszych rodziców, które przechodzą na nas wszystkich… Ks. Mirosław Maliński napisał: Nie ma grzechu, po co się niepokoić? Tak, sądzo­no, że tą drogą oddali się młodzież od religii, od wia­ry. Sądzono i zakładano! I słusznie.

Bo, jeżeli nie ma wiary, jeżeli nie ma grzechu, no to po co spo­wiedź? Jeżeli nie ma winy, nie ma grzechu, to po co spowiedź, w dodatku przed księdzem w konfesjonale, w dodatku przed człowiekiem, który także ma swoje grzechy? A jeśli niepotrzebna spowiedź to po co też Msza św., Najświęt­sza Ofiara? Mówimy – za grzechy. Za jakie grzechy, jeśli jestem niewinny? We Mszy św. tyle wezwań: Pa­nie, zmiłuj się…, Chryste, zmiłuj się… Baranku Boży…. i znów Panie, zmiłuj się… Po co to wszystko, ta drętwa mowa? Po co Msza? A jeżeli nie ma winy, nie ma grze­chu, to po co Odkupiciel jakiś, po co? Od czego Od­kupiciel,? A jeżeli nie potrzeba Odkupiciela, to w ogóle po co Ewangelia? Po co w ogóle to wszystko. To nonsens, to staroświeckość, to więzy jakieś, to skrę­powanie człowieka, to ciemnogród i średniowiecze.

Z pewnością będzie to najtrudniejsza z rekolekcyjnych nauk, najtrudniejsza ponieważ odwołuje się do tego co w człowieku najintymniejsze, najskrytsze, najbardziej tajemne czyli do sumienia. Ale przyznać się musisz, że nie lubisz słuchać o tym jak należy żyć, nie lubisz jak ktoś ci podpowiada co powinieneś zrobić, co jest dla ciebie dobre i co przyniesie ci rzeczywiste dobro a co jest złe, co cię zatraci, zniszczy i pogrzebie. Nie lubimy słuchać o sobie, zwłaszcza gdy popełniamy zło, nie lubimy zarówno własnych wyrzutów sumienia jak też wyrzutów innych ludzi, którzy za wszelką cenę chcą wedrzeć się w nasze życie i na siłę je poprawiać. Pytamy się wówczas w imię czego mam się zmieniać, jaki w tym jest sens, świat dzisiejszy zatracił przecież granice między złem a dobrem. Tłumaczymy się, że inni tak samo czynią, a nawet gorzej i nic im nie jest, a ja – ja nie mam grzechów, ja nie mam się z czego spowiadać, ja w gruncie rzeczy jestem dobrym człowiekiem. Nie bójcie się, nie będę wam mącił waszego świętego spokoju, nie będę również na siłę naprawiał waszego życia, bo nie na tym polegać ma moja rola i nie na tym osadzone są rekolekcje. Chcę dzisiaj jedynie przypomnieć o tym

czym jest grzech i jakie skutki powoduje w ludzkim sercu a jednocześnie czym jest konfesjonał

i Kogo prawdziwie w nim spotykamy. Może uda mi się w kimkolwiek z was wzbudzić pragnienie spowiedzi generalnej, takiej rzetelnej z całego życia. Może kogoś pobudzę do bardziej wnikliwego rachunku sumienia, by nie pozostać jedynie na powierzchowności, by sięgnąć głębiej, by może po latach przyznać się przed samym sobą do zła jakiego się ktoś dopuścił. Zło nie jest czymś na użytek kościelny. Grzech nie jest czymś wyłącznie do konfesjonału. To rzeczywistość, która niszczy każ­dego z nas. I to nie tylko wielkie grzechy – te, jak to mówimy, śmiertelne. Każdy grzech nas podgryza, niszczy, usztywnia, paraliżuje, za­cieśnia, zamyka. Drobne fałsze, drobne zazdrości, drobne oszust­wa, drobne kłamstwa, drobne próżności, drobne złośliwości, drobne przekleństwa, drobne chamstwa to wszystko drobne, drobne, drobne…! To pokusa, gdy myślisz: „Przecież to nic takiego, przecież nic wielkiego się nie dzieje”. dy już nawet nie czujesz, że cię to wszystko oblepia, że idziesz jak w pajęczynach, że grzęźniesz w błocie. A wciąż mówisz: „Przecież to nic takiego, przecież nic wielkiego się nie dzieje”.Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Więc po co sięgasz po ka­mień, gdy zobaczyłeś grzech drugiego człowieka? Więc skąd to oburzenie, to zgorszenie, a nawet satysfakcja? Przecież to tylko tak się złożyło, że jego grzech został ujawniony, a twój pozostał w ukryciu. Przecież nie wiesz, czy większe są grzechy jego, czy twoje, bo nie wiesz, ile on otrzymał, a ile ty. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Każdy z nas. Więc dlaczego kamienujesz?

Dlacze­go nie dajesz szans? Dlaczego zabijasz? A może to jeszcze robisz w imię prawdy lub miłości chrześ­cijańskiej? Nie ma pokuty przed Bogiem bez pokuty przed ludźmi. Nie ma przeproszenia Boga bez przeproszenia ludzi. Nie ma zadość­uczynienia Bogu bez zadośćuczynienia ludziom. Nie ma pojed­nania z Bogiem bez pojednania z ludźmi. A jeżeli powiesz, że jesteś wobec ludzi w porządku, że nikogo nie skrzywdziłeś, że niczego ci sumienie nie wyrzuca to źle jest z twoim sumieniem. A jeżeli powiesz, że grzech to jest wyłącznie sprawa między tobą a Bogiem, to tak, jakbyś przeczył, że miłość jest jedna. Czasem mam takie poczucie..,  że Kościół… to taka sala kinowa lub teatralna…Na scenie aktor…Przeżywamy seans lub akt sztuki…Wzruszamy się……, lub złe emocje nam towarzyszą…. i wychodzimy na zewnątrz…, niczym obcy sobie ludzie w tłumie… A przecież każdy z nas przychodzi do świątyni aby się modlić…Kontynuuje swoją myśl ks. Mieczysław Maliński… Żeby Boga spotkać, trzeba zatęsknić. Za Nim za­tęsknić. Ty, sto razy upadający i sto razy usiłujący stanąć na nogach  za Nim, który jest Siłą. Ty, skołatany kłopotami własnymi, kłopotami innych ludzi, bezceremonialnie wrzucanymi ci na plec yza Nim, który jest Wytrwałością. Ty, który nie wiesz, jak uratować siebie albo innych przed śmiercią, jak wyjść z choroby, w której tkwisz albo ty, albo twoi bliscy za Nim, który jest Wszechmocny. Ty, nie zrozumiany przez ludzi za Nim, który jeden do końca cię rozumie .Ty, zmordowany pracą, hałasem, jazgotem ludz­kim za Nim, który jest odpocznieniem. Bo trzeba, żebyś i z tego zdał sobie sprawę: Co­dzienne urazy gromadzą się w tobie. Dzień za dniem grzmocą w ciebie bolesne ciosy. Ze strony ludzi, ze strony świata. Ze strony najbliższych i ze strony obcych. To mogą być drobiazgi. „Każde uderzenie ludzkiego serca jest kosmosem możliwości (…), życie jest dziwniejsze i piękniejsze. Prawda wygląda tak, że niezależnie od gry, w jaką się zaangażujesz, niezależnie od szczęścia czy pecha, zawsze możesz odmienić swoje życie

jedną myślą lub jednym aktem miłości(…) bo tak właśnie postępujemy… Robimy krok a po nim następny. Podnosimy oczy na grymas i uśmiech świata. Myślimy. Działamy. Czujemy.

Dodajemy nasze małe znaczenie do fal dobra i zła, które zalewają świat i cofają się…. Ciągniemy nasze krzyże w nadziei, że dotrwamy do następnej nocy. Niesiemy nasze odważne serca w obietnicę nowego dnia. Z miłością: namiętnym poszukiwaniem prawdy

innej niż nasza. Z pragnieniem: czystą, niewysłowioną tęsknotą za zbawieniem. Bo dopóki los czeka, żyjemy dalej. Niech nam Bóg pomoże. Niech nam Bóg wybaczy. Żyjemy dalej….”

 

You must be logged in to post a comment.