Rekolekcje Wielkopostne w Klenicy 18.03.2020 – ks. Wojciech Kania -Wrocław

Rekolekcje Wielkopostne w Klenicy 18.03.2020 – ks. Wojciech Kania -Wrocław

REKOLEKCJE ŚRODA 18.03.2020 IV NAUKA

Kochani, ten ostatni dzień pragnę przeżyć z Wami i pośród Was w temacie Miłosierdzia…

Czyli ukazania WAM po raz kolejny jak dobry jest Bóg. Czwartym filarem Cywilizacji Miłości,

świętego papieża, Jana Pawła Drugiego, jest hasło: MIŁODSIERDZIE przed SPRAWIEDLIWOŚCIĄ… Tymczasem w środowiskach prawniczych funkcjonuje slogan: dura lex sed lex, czyli… Okrutne prawo… ale jednak… Prawo… Miłosierdzie jest przymiotem Pana Boga, a święty Jan Apostoł o Bogu wypowiada się: Deus Caritas est czyli że Bóg jest miłością… Skoro jesteśmy Dziećmi Bożymi to niejako przez dziedziczenie genów tę Miłość odczuwamy w sobie… Każdy inaczej ale w sumie podobnie. I co ciekawe… Niezależnie od wyznawanej religii, od takiego czy innego światopoglądu. Niezależnie od wielkości konta…Ta Boża Miłość w nas się odzywa…, a nazywa się prawem naturalnym… Dlatego nawet Buszmen żyjący w głębokiej dżungli wie, że grzechem jest mieć cudzą żonę, że to niesprawiedliwe, wie, że morderstwo kogokolwiek poza stanem wojny i obrony koniecznej,

że każde inne morderstwo jest zbrodnią… Przypominają o tym tak zwane: wyrzuty sumienia… Jeśli zapytacie mnie: Czy ja kiedyś zabiłem człowieka? Odpowiem!!! Tak, zabiłem…Zabiłem: Moją arogancją, zazdrością, zawiścią, moim językiem siejącym nienawiść, Zabiłem myślą… Mową… Uczynkiem i zaniedbaniem… (z filmu Boże Ciało Piotra Komasy)

KOCHANI CHRZEŚCIJANIE, MOI BRACIA I MOJE SIOSTRY Nasze SERCA to poligon doświadczeń, to nieustanna walka między tym czego naprawdę potrzebujemy a tym czego oczekujemy…, hołdując naszym rządzom, naszym słabościom, naszą nieokreśloną potrzebą, my mieć więcej, by więcej znaczyć. Pierwszą wygraną Diabla jest zerwanie przez człowieka… relacji w modlitwie. Na następstwa bądź skutki tych decyzji nie trzeba długo czekać. Ludzie skaczą sobie do gardeł, oczerniają, okłamują, zabijają najczęściej z niecnych powodów. Ludzie zdradzają, fałszują prawdę. Maskują się… Doskonale wiecie o czym mówię… A przecież każdy z nas prosi… Błaga… Modli się o Miłość… Jest w wielu z nas taka duchowa schizofrenia. Można ją porównać do kondycji fizycznej, którą kiedyś mieliśmy a z biegiem lat utraciliśmy. Siedzimy w naszym ulubionym fotelu, oglądamy piękne plaże i wstydzimy się tam pojechać… Bo jestem za gruby, bo jak ja się w tamtym świecie odnajdę? Robimy tysiące wymówek by…, jak to się delikatnie udało powiedzieć papieżowi Franciszkowi: Trzeba zejść z kanapy a dosadniej ruszyć z niej cztery litery…. I zacząć walczyć…Walczyć o samego siebie w pierwszej kolejności… To pragnienie by być lepszym jest w każdym z nas. Śmiem twierdzić, ze jest to owo zasiane w nas ziarno, które albo wpadnie między ciernie i kamienie albo na żyzną glebę… wyda plon trzydziesto, sześćdziesięcio lub stukrotny. Dokładnie tak samo jest z naszą duszą… Odwlekamy poprawę na później a przecież pragniemy mieć w sobie Boży pokój… Moja Kochani ostatnia z Wami Rekolekcyjna Nauka jest także o Nadziei… „A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany”(Rz 5,5) NADZIEJA… na co Kochani… !!! Czy na to, że mąż przestanie pić… a może nadzieja, że  ukochany jednak wróci… że przebaczy i zrozumie… A na co Ty masz nadzieję….? Czy w ogóle masz jeszcze nadzieję na cokolwiek??? Gdy budzisz się w szarości dnia gdzie za oknami od lat ta sama monotonia…Ci sami ludzie, ich zachowania znasz na pamięć i już nic Cię nie zaskoczy… Jeśli żyjesz w takim świecie… Tylko w takim świecie…, wiedz…jesteś za życia trupem… Jeśli nie masz nadziei, że cokolwiek zmieni się w Twoim życiu lub w życiu innych ludzi… Powtarzam… Jesteś trupem za życia… Mówię o tym dlatego ponieważ jedynym grzechem, którego Bóg nie potrafi wybaczyć jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu… I brak nadziei jest właśnie takim grzechem… Czym jest nadzieja? Jak ja ją rozumiem? Pozwólcie. że podzielę się z Wami tekstem, który kiedyś napisałem…. : Nadzieja, mieć nadzieję Niebo odkrywa płaszcz błękitu, słońce osiąga horyzont zenitu, wiatr delikatnie muskać się zdaje i nierealne realnym się staje. Bliskie spełnienia stają się marzenia, gdy w sercu ze snu budzi się nadzieja wrażliwa siostra wiary,

podparta w miłości. Dzięki niej świat się nie pogrążył jeszcze w beznadziejności, w chaosu wirach, w piętrzących się nieustannie duchowych lawinach cierpień, smutków, zdarzeń tragicznych, wiecznie trwałych w inspiracjach zamyśleń, tęsknot nostalgicznych. Mówią, że to matka głupców, złudna i zawodna, że ciekawszym zamiennikiem kalkulacja chłodna, że bardziej twarde po ziemi chodzenie nauki jest warte, niż w życiu swym postawić wszystko

na nadziei kartę. Lecz każdy kto ma serce i zdrowy rozsądek, kto pielęgnuje w sobie duchowy porządek, kto cele w codzienności stawia sobie jasne i przyjął określony plan na życie własne Każdy kto nosi w duszy kosz pragnień i marzeń i wyczekuje nieustannie wypadkowej zdarzeń i Bogu od początku ufnie los powierzył ten właśnie nadziejami życie będzie mierzył.

Nadzieja… Nadzieję posiadają jedynie ludzie pokorni…  A pokorę można rozumieć w trzech wymiarach: prawda o sobie. Prawda o świecie i o innych ludziach aż po prawdę o Bogu…. 

I tu Kochani ważna uwaga..: A cóż to jest prawda???? To pytanie usłyszymy w Wielkim Tygodniu, nie od kogo innego jak od samego Piłata… Prawdę można różnie definiować ale najuczciwiej można ją ująć w trzech grupach: prawda logiczna, prawda klasyczna i prawda moralna… Logiczna to prosta rzecz: 2 plus 2 równa się 4. Klasyczna? Czyli nie ma skutku bez przyczyny… I wreszcie prawda moralna… Najtrudniejsza z prawd, bo dotyka ludzkich

zachowań oraz sposobu myślenia… Moralność to Najtrudniejsza z tych trzech prawd…

„Przeszłość, którą ze sobą nosimy, składa się ze strzępów uczuć. Na ogół potrafimy ją tylko dźwigać na własnych barkach albo wlec za sobą z wysiłkiem. Jednak wszystko ma przyczynę i znaczenie. Każde życie, każda miłość, każdy czyn, uczucie i myśl ma swoje źródło i znaczenie, swój początek i rolę, którą odegrają na końcu. Czasami to nawet dostrzegamy. Czasami widzimy przeszłość tak wyraźnie i tak bezbłędnie odczytujemy każdy wątek, że wszystkie wydarzenia ujawniają swój cel i coś w rodzaju zaszyfrowanej wiadomości. W niczyim życiu, choćby nie wiadomo jak dobrze czy źle przeżytym, nie ma nic mądrzejszego od porażki i wyrazistszego od smutku. I w tej swojej malutkiej, bezcennej mądrości, którą nam dają, nawet ci budzący strach i nienawiść wrogowie, cierpienie… i porażka…, mają swoje racje i prawo do istnienia.”(Shantaram, str. 744)

„Wszystko zostawia jakiś znak. Każdy cios odbija się echem w lesie. Każda niesprawiedliwość odcina gałąź, każda strata powala drzewo. Piękna odwaga, nadzieja, która charakteryzuje nasz gatunek, każe nam żyć dalej bez względu na rany, jakie zadaje nam życie. Idziemy przed siebie. Stajemy w obliczu morza, wiatru i słonej prawdy o śmierci,

i idziemy dalej…” (Cień Góry, str. 409) Wracając do pierwotnej myśli Kochania zatem do tematu tego kazania czyli do Miłosierdzia Bożego i do nadziei. Bóg jest Miłością. Jest sprawiedliwym sędzią, który za dobro wynagradza a za złe każe, Jest także Królem Miłosierdzia, co potwierdza Siostra Faustyna: „zanim przyjdę jako sprawiedliwy sędzia,

przychodzę jako Król Miłosierdzia…”Ale ten sam Bóg, poprzez Pismo Święte mówi do nas:

sprzeciwiam się pysznym, a pokornym daję łaskę… Bóg nie jest frajerem, nie jest Twoim i moim kumplem. Nie jest naiwniakiem chociaż żyje Nadzieją, a raczej… we mnie i w Tobie pokłada nadzieję: że wreszcie się zmienimy, odwrócimy się od zła, na nowo się narodzimy…W NIM…I na tym w zasadzie mógłbym skończyć Kochani te moje nieudolne nauki rekolekcyjne…, ale pozwólcie jednak na jeszcze jedną myśl, a mianowicie osobiste świadectwo… Jeszcze nie tak dawno temu znałem księdza, którego się bałem. Prasa nazywała go Żelazny Generał. Miał głębokie wpływy we wszystkich instytucjach, nie tylko kościelnej hierarchii ale też w sądach, w służbach,  itd…Ale był też człowiekiem bez serca, chociaż serce potrafił okazać swoim znajomym… Wielu natomiast ludzi przez niego cierpiało, wiem, że ktoś pod jego wpływem popełniał samobójstwo. Prawnego dnia… Znaleziono go w łazience…, już jako martwego… Był piękny pogrzeb, wstrzymany ruch uliczny, tramwaje stały w korku…Minęło kilka lat… W tej samej parafii, którą objął inny proboszcz, dokonały się pozytywne zmiany…Pojechałem na spowiedź przed Bożym Narodzeniem…W przerwie miedzy Mszami, ksiądz proboszcz zaprosił na kolację… Piękny salon, który znam od wielu lat znacznie się zmienił. Było skromnie ale rodzinnie. I ten nowy ksiądz proboszcz, człowiek grubo po 55 roku życia opowiada przy stole, że dawny ksiądz proboszcz chodzi po plebanii… Wikariusze też słyszą odgłosy butów na parkiecie ale nikogo nie ma… I nie jest to powód do żartów…Co więcej…: na plebanii nikt nie pali papierosów,

natomiast gdy panie kucharki przychodzą rano do kuchni czują zapach świeżo palonego papierosa… A zmarły ksiądz proboszcz palił nałogowo…Gdyby Kochani taką historię opowiadałby mi ktoś inny, pewnie patrzyłbym na to przez różowe okulary, natomiast jeśli mówi to dorosły mężczyzna, w dodatku proboszcz… Taką uwagę należy potraktować poważnie…„ On jest dobry? pyta mały Pawełek, widząc zdjęcia młodego Jana Pawła II, film Dekalog 1 Krzysztofa Kieślowskiego. Tak… Mądry jest? Tak! Myślisz że wie, po co się żyje?

Tato mówi, że żyje się po to aby tym, którzy przyjdą po nas żyło się lepiej, ale nie zawsze to się sprawdza… Widzisz…, życie to dar, prezent – odpowiada Ciocia – dar dla innych. Ja zrobiłam tobie pierogi, Ty zjadłeś je ze smakiem , a ja się cieszę, że do domu nie pójdziesz głodny… Tak, życie to dar, to dla innych prezent.” Dlatego zachęcam Was wszystkich i każdego z osobna słowami Pisma Świętego, Boga obecnego pośród nas, zachęcam Was słowami, które są trudne ale jeśli wcielić je w życie, nabierają smaku……,  jak miód płynący z plastra… „Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują.  I jeśli dobrze czynicie tym tylko,

którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu,jakaż za to dla was  wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych.” Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.(Łk 6, 31-36) „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj,

nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa”. (Rz 13, 8-11)Miłość niech będzie bez obłudy! Miejcie wstręt do złego,

podążajcie za dobrem!  W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi! W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie!(Rz 12, 9-10) Jeśli komukolwiek z Was, choćby jednej osobie uda się ten Testament Jezusa zrealizować, bądź choćby podjąć próbę po tych rekolekcjach… będzie to dla mnie… człowieka… i  kapłana… największa nagroda i zarazem najprawdziwsza radość… Tego Wam i sobie samemu życzę. Amen.

 

 

You must be logged in to post a comment.